Na początek - miejsca dla mnie absolutnie ..the best..!!!
PORTUGALIA
Zakochałam się w niej późno, bo zaledwie w roku 2010...
Nie wiem, czy ze wzajemnością, więc być może jest to miłość platoniczna. :))
Wiem za to, że miłość ta - z mojej strony - ma wiele odcieni, poziomów, rozdziałów, czy... natężeń wibracji...
Rozdział I
- natężenie wibracji..największe... :)
Portugalczycy zwykli mawiać:
"Kto nie widział Lizbony, nie widział rzeczy cudnej"
LISBOA-LISBON-LIZBONA
Metropolia, jednak całkiem inna od stereotypowych wyobrażeń, chociażby już przez sam fakt położenia na siedmiu wzgórzach, które gwarantuje różnorodność doznań i absolutny brak monotonii.
Lizbona /jak każda kobieta :)/- jest wymagająca..., trzeba mieć dla niej duużo czasu i cierpliwości...
W zamian odwdzięczy się na pewno - ofiaruje tak wiele!
Zachwyca już od pierwszego wejrzenia, a potem odkrywa się już tylko coraz to nowej jej uroki - jednak do pewnego stopnia...
Ma swoje tajemnice, których zwykłemu turyście nigdy nie zdradzi.
Nie można jej poznać - nawet powierzchownie - ani za pierwszym pobytem, ani podczas wielu, wielu kolejnych...
Za każdym razem zaskakuje czymś nowym i fascynującym.
Jest jak prezent zapakowany w ogromne pudło z kokardą, które po otwarciu zawiera kolejne pudełko i kolejne...
Kiedy będzie to ostatnie, i co będzie zawierać - tego tak szybko nie uda się dowiedzieć...
Dla chcących "zatrzymać się w biegu", odnaleźć równowagę wewnętrzną po codziennej gonitwie za... "wszystkim i niczym" w swojej ojczyźnie - życie portugalskiej stolicy - to spokój i gra światła...
Nie bez powodu zwana była przez Fenicjan Spokojną Zatoką.
| Ponte 25 de Abril Łudząco podobny do Golden Gate Bridge. Łączy Lizbonę z Almadą. |
Taak,
"królowa" Lisboa jest piękna, ale bywa niepokojąca, no i lubi
zaskakiwać.
Dlatego też
miradouros, które zazwyczaj przyciągają przyjezdnych - to również miejsca, gdzie typowy
turysta ma szansę pożegnać się szybko z częścią posiadanej w portfelu gotówki w
walucie EUR.
A to za sprawą rzeszy kolorowo i "etnicznie" ubranych "afrykańskich studentów", uśmiechających
się szeroko na twój widok już z daleka, niezwykle chętnych do pogawędki,
którzy zawsze pobierali pilnie nauki akurat w twoim kraju, i mając na względzie
pamięć o hordzie znajomych (rzecz jasna - twoich rodaków) z
"tamtego" cudownego w ich życiu okresu - pragną ogromnie Cię
uszczęśliwić, darowując "na pamiątkę" jakiś
"niezobowiązujący" drobiazg w postaci bransoletki, wisiorka, czy
innych takich "gadżetów".
Upominek jest niezobowiązujący, dopóki nie
znajdzie się w twoich rękach, albo na szyi, bo od tej chwili staję się
przedmiotem żądania zapłaty za powyższe...
| Gdziekolwiek nogi poniosą - będzie pięknie:) |
| W głębi - Calcada do Carmo... |
| ...i jesteśmy na Rossio (Praca Dom Pedro IV)... |
| Rua Augusta -wyłożona okazałą mozaiką. Ale zanim podążymy do jej końca, skręcimy jeszcze w prawo... |
| ...bo tu wznosi się Elevador da Santa Justa. Jedyna z kolejek lizbońskich - będąca neogotycką windą. Zaprojektował ją uczeń Eiffla - Raoul Mesnier de Ponsard. |
Dwa kroki od
górnego poziomu windy znajduje się Igreja
do Carmo.
To Średniowieczny
Klasztor Karmelitów.
Ucierpiał podczas trzęsienia ziemi tracąc
całkowicie dach, a nie będąc nigdy odbudowanym - za dnia, pośród zgiełku
centrum miasta - jego mury oferują enklawę ciszy.
O zmierzchu zaś - dodaje miastu
aurę mroczności, niesamowitości, tajemniczości i grozy...
|
Lisboa o poranku - jeszcze cicha, z lekka melancholijna, zazwyczaj nierozbudzona do końca, przeciągająca się dłuugo i leniwie, "kąpiąca się" w promieniach wschodzącego słońca - wraz z nadchodzącym zmierzchem - ze świetlistej... - przemienia się w pulsujący życiem i kipiący energią organizm - gotowy dawać, ale i wsysać...
Każda istniejąca o poranku wolna przestrzeń miasta - wieczorem pozostaje zaabsorbowana na potrzeby międzyludzkich kontaktów - w szerokim tego słowa znaczeniu.
Cytując Fernando Pessoę - rzec by można, że Lizbona to "żywa scena, po której przechodzą różni aktorzy, grający w różnych sztukach"
| Rua do Duque /nieee, to nie "wesele u sąsiadów", to tylko cowieczorna biesiada etranzerów i tuziemców/ |
| Nieodzowny tramwaj nr 28, który zawiezie do wszystkich najpiekniejszych i ważnych zakatków miasta. A po szalonym wieczorze - do hotelu... :)) |
Boa noite!
Bom dia!
Rozdział II
poziom wibraci - równie wysoki...
LISBON.. C.D.
Kolejny świetlisty poranek w Lizbonie...
uliczki zagęszczone kamieniczkami z charakterem...
Ze stacji metra Rossio pojedziemy aż do stacji Oriente.
To miejsce - węzeł.. - stacja kolejowa, dworzec autobusowy, a parę kroków stąd..Parque das Nacoes..-wspomnienie po wystawie światowej z 1998r., które senną Lizbonę pokazało od całkiem innej strony...
Dziś nadal to miejsce tętni życiem i przyciąga turystów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli poszukiwania.. wciągnęły Cię lub wyzwoliły pozytywne emocje i chcesz się nimi ze mna podzielić..- napisz..